Bułeczki wychodzą w konsystencji podobne nieco do razowych (dodałam do zaczynu mąkę żytnią razową, ale jeśli chcesz jeszcze delikatniejszą strukturę, zmień na zwykłą pszenną).
Są wilgotne, sycące, ale jednocześnie miękkie i mocno wyrastają. Mąż zjada je w pracy z ochotą.